Tuesday, 12 May 2009

WITH OR WITHOUT YOU?

Uwielbiam koncerty. W dobie wszechobecnych empetrójek i skarg na słabą sprzedawalność płyt ( których notabene nie daje się znaleźć w sklepach, patrz- empik, w którym najczęściej widniejącą na półce pozycją jest " produkt niedostępny? Zapytaj sprzedawcę" ) , to jeszcze jedyna forma poobcowania z muzyką lubianego zespołu i zarazem wsparcia artysty. Po zaliczeniu kilku gigów z tzw. listy obowiązkowej, naprawdę ucieszyłam się na wieść, że do kraju- mało tego- najbliższej okolicy ( Chorzów) zawita legendarne U2. Albumy tej formacji już od dłuzszego czasu nie przyprawiają mnie o drżenie serca, jednak cudownie byłoby posłuchać kilku 'evergreenów" , bo to takie utwory, hymny, na skrzydłach których można przeć śmiało przez życie... Niestety, wczoraj w Empiku najzwyczajniej zwiędłam usłyszawszy ceny biletów, jakie zostały w sprzedaży - 450 zł to jednak małe przegięcie , nawet jak na tę grupę, a zwłaszcza- jak na koncert stadionowy, a nie kameralny 'exclusiv". Jak to jest, ze na koncerty 'po latach" takich legend jak The Sisters of Mercy, czy Fields of the Nephilim można już wybrać się za nieco ponad 100 zł... oczywiscie, artysta musi z czegoś żyć a organizacja tournee to przedsięwzięcie kosztowne, jednak wybuliwszy te 500 zł na jeden koncert, chyba czułabym się jak frajer. Tak naprawdę, oglądając kolejną reklamę z udziałem muzyki U2 i czytając koncertowo- cenową rozpiskę tournee tych panów, nie mogę opędzić się od krótkiej frazy " nachapać się do końca". Echhh...Aktualnie przeżywam więc mały bojkot tej formacji, w ramach którego polecę grupę "Cactus World News", w której brzmieniu słychać echa tej samej przestrzeni, która cechowała wczesne nagrania U2. Album "Urban Beaches" - bo o nim mowa- to naprawdę niedoceniona perełka. U2 without me, a "in the name of love" obejrze sobie klip z koncertu na youtubie, hehe.

I adore live concerts. In the mp3 age and complaints on low sales of cds, it's a one real way to be a bit closer to favourite music and support the artist. Once I'd seen a couple of concerts from my 'must" list, I decided to see U2 live, especially that they're playing in the nearest area ( Chorzow, Poland ). Unfortunately, when I heard the prices, I nearly collapsed. 450 PLN, that makes about 110 EUR ( in our local currency that makes much, much money ) as far as I remember- and it's a huge stadium gig, nothing 'exclusive". I can't understand - I've seen all those legendary bands like The Sisters of Mercy and Fields of the Nephilim, and their concerts are far cheaper...of course, the artists must make a living and tournee means a lot of additional expences, however, once I've seen so many commercials with U2 songs, and read the tournee details, I can't get rid of a thought it's all about money and ... Honestly speaking, if I paid these almost 500 PLN, I'd feel like a fool...so, at the moment I'm having my little personal boycott of U2, and I'd like to recommend another band, "Cactus World News", definitely underappreciated album "Urban Beaches" deserves far more attention than it ever received. The same space as in those early U2 albums. Check it out, it's worth it. And I'll stay by watching the u2 gig on youtube :-)

3 comments:

  1. No prosze nawet nie slyszalam o tym koncercie, ale bilety to faktycznie przegiecie, a juz zaczelam w trakcie czytania sie zastanawiac zcy sie bie wybrac, eh szkoda szkdoa. Faktycznie przegieli, ja rozumiem gwiazdy etc... no ale dokladnie ladnie to ujelas "jednak wybuliwszy te 500 zł na jeden koncert, chyba czułabym się jak frajer. Tak naprawdę, oglądając kolejną reklamę z udziałem muzyki U2"
    Nic dodac nic ujac:)

    Pozdrawiam.

    ReplyDelete
  2. Bilety ponoć były tez tańsze, niestety najwyraźniej się spóźniłam. 450 to przegięcie, w ogolę nie ma chyba takiego zespołu, na który wyłożyłabym 450:)

    ReplyDelete
  3. heh no ja raczej tez nie przewiduje chociaz jakby pare osob wstalo z grobu to bym wydala:D

    ReplyDelete